Potrącone zwierzęta

     W pierwszym numerze Poradnika Łowieckiego opublikowany został artykuł o przejściach dla zwierzyny na autostradach i drogach szybkiego ruchu ( Autostrady a dzika zwierzyna ). W tym numerze przedstawię sytuację na drogach krajowych, wojewódzkich i powiatowych w oparciu o obserwację na jednym odcinku drogi krajowej w ubiegłym roku.

 

     O ile na autostradach i drogach szybkiego ruchu dba się o bezpieczeństwo podróżujących i ułatwienia migracji zwierząt, o tyle na drogach niższej rangi sytuacja wygląda przerażająco! Tylko na niektórych odcinkach dróg, najczęściej przebiegających przez tereny leśne zarządcy dróg ustawiają znaki ostrzegawcze o możliwości pojawienia się na drodze dzikich zwierząt. Ostrzeżenie to skierowane jest do kierowców i głównie w trosce o ich bezpieczeństwo, gdyż kolizje ze zwierzyną mogą okazać się tragiczne w skutki. Warto jednak przyjrzeć się sytuacji zwierząt, które zmuszone są przekraczać szlaki komunikacyjne.

 

  droga1 Jak podaje GUS w publikacji Leśnictwo 2011 w sezonie 2010/2011 liczba ubytków ważniejszych ważniejszych zwierząt łownych kształtuje się następująco:
łosie – 115

jelenie – 3502
daniele – 457
sarna – 19780

muflon – 52
dzik – 2372

Liczby te dotyczą upadków z powodu kłusownictwa, wypadków drogowych, drapieżnictwa itd.


   Dane te nie podają szczegółowo, jaki procent upadków powstaje z konkretnej przyczyny. Wielkości te jednak wydają się być zaniżone, głównie z powodu nie wykrycia wszystkich przypadków kłusownictwa lub nie zgłaszania upadków zwierzyny powstałych w wyniku kolizji drogowych, chociaż jest to obowiązkiem kierującego pojazdem.

Warto w tym miejscu przypomnieć obowiązujący przepis prawny z Ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt.

Art. 25. Prowadzący pojazd mechaniczny, który potrącił zwierzę, obowiązany jest, w miarę możliwości, do zapewnienia mu stosownej pomocy lub zawiadomienia jednej ze służb, o których mowa w art. 33 ust. 3.

Pamiętajmy więc o tym, że rannemu zwierzęciu należy obowiązkowo udzielić pomocy. Jeżeli nie jest to możliwe, zobowiązani jesteśmy jako kierowcy do powiadamiania o takich kolizjach odpowiednich służb!

   

To, że tak się nie dzieje, a obowiązujący przepis prawny jest martwy, świadczą tusze zwierząt łownych (i nie tylko) znajdowane na poboczach dróg. Na dowód powyższego chciałbym przytoczyć zestawienie padłych w kolizjach (i zauważonych) zwierząt na jednej z dróg krajowych w Wielkopolsce.

droga2

   Z nastaniem wiosny, kiedy to poprawiają się warunki drogowe, kierowcy chętniej wciskają pedał gazu. Sprzyja temu dobra widoczność i sucha nawierzchnia, szczególnie jeśli droga przed nimi jest prosta i nie przebiega w terenie leśnym. Wydaje się, że w takich warunkach można uniknąć kolizji z dzikimi zwierzętami, co jednak jest bardzo złudne.


   Prosty odcinek drogi krajowej długości około 2,5-3 km przebiegający przez tereny polne. Pola porośnięte kukurydzą i łanami zbóż. Miałem okazję spacerować po tej okolicy przez kilka letnich miesięcy w ubiegłym roku. Każdy prawdziwy myśliwy zawsze wypatruje zwierząt, śladów ich bytowania i z ciekawością rozgląda się po okolicy. Szczególnie interesujące są obserwacje zachowania saren w okresie VII-VIII kiedy to trwa ruja.


 droga3   Niestety ten obraz przyćmiewa ilość zauważonej zwierzyny padłej w wyniku kolizji z pojazdami. Tylko na 3 km odcinku drogi w okresie letnim potrąconych zostało minimum cztery sarny, lis i zając. Trzy sarny, lis i zając leżały padłe w biegnącym wzdłuż drogi rowie. Szczątki czwartej sarny zostały odnalezione już po sprzęcie zbóż z pól w odległości około 50 metrów od drogi. Te zwierzęta zginęły na miejscu. Ile było zwierząt potrąconych, którym udało się schronić w dalszej odległości i tam zginęły w męczarniach, to trudno ustalić. Przerażający jest jednak fakt tak wielu potrąceń na stosunkowo krótkim odcinku drogi. Gdyby zabawić się w statystykę, to można przyjąć, że w okresie letnim ginie jedna sarna na odcinku około 800 metrów drogi biegnącej przez tereny polne. W tym wyliczeniu pominięte są zwierzęta padłe w dalszej odległości i nie odnalezione. Gdyby przeliczyć tą ilość przez całkowitą długość dróg w Polsce to ... lepiej nie myśleć jaka wychodzi liczba. Oczywiście nie można w ten sposób ustalać liczby potrąconych zwierząt. Nie wszędzie zagęszczenie danej populacji jest tak duże jak w miejscu, gdzie znalezione zostały potrącone zwierzęta i nie wszędzie jest tak duży ruch na drogach, ale i tak wydaje się to zatrważającą statystyką. Co więcej, zwierzęta te przez cały sezon nie zostały uprzątnięte przez służby gminne, co świadczy o tym, że służby te nie zostały powiadomione o kolizjach i pewnie oficjalne statystyki podawane przez GUS są zdecydowanie zaniżone. Do kolizji dochodzi najczęściej w nocy, kiedy kierowcy nie są w stanie odpowiednio szybko reagować na wybiegające na drogę zwierzęta. Na omawianym odcinku drogi nie było ani jednej kolizji drogowej, gdzie uszkodzony zostałby samochód osobowy. Wynika z tego, że kierowcy samochodów osobowych są bardziej ostrożni i ewentualne kolizje ze zwierzyną nie kończą się śmiercią zwierzyny ani nadmiernym rozbiciem samochodu. Oczywiście często bywa inaczej i wiele osób ginie w wypadkach ze zwierzyną, ale w tym artykule omawiam jedynie obserwowaną okolicę.
   
   Uszkodzenia znalezionych tusz świadczą o tym, że potrącenia spowodowali kierowcy samochodów ciężarowych. Z uwagi nadroga4 rozmiary i masę samochodów ciężarowych kierowcy nie są narażeni, w przeciwieństwie do zwierzyny, na tragiczne skutki takich kolizji. Jeden ze znalezionych padłych rogaczy leżał obok znaku oznaczającego teren zabudowany i około 80 metrów od najbliższych zabudowań. Widać, że i w takim miejscu kierowca nie zachował ostrożności i całe szczęście, że na jego drodze znalazł się rogacz a nie człowiek.

 

    Drugą stroną takiej sytuacji są plany łowieckie. Cztery padłe sarny, trzy rogacze i jedna koza nie są ujęte (gdyż kolizje nie zostały zgłoszone) w planach łowieckich jako ubytki. Dzierżawiące tereny koło oprócz wymiernych strat w złotówkach, nie doczeka się w przyszłym roku i następnych latach potomstwa od padniętej kozy. Nie wiadomo też, czy tegoroczny koźlak, którego prowadziła ta koza, był już wystarczająco samodzielny. Do tego dochodzą problemy z wykonaniem planu łowieckiego. W łowiskach, gdzie stany zwierzyny nie są zbyt duże, często występują problemy z wykonaniem planów. Myśliwi, którzy dostatecznie orientują się w sytuacji, wiedzą że populacja danego gatunku zmalała i nie chcą na siłę wykonywać planów. Pozostaje rozterka, czy ponosić kary za nie wykonanie planu, czy też patrząc na stan kasy koła, bez względu na wszystko odstrzały wykonywać i liczyć na szczęście, że w następnym roku tereny te zostaną zajęte przez inne sarny.

 

    Na koniec można pokusić się o analizę takiej sytuacji i licznych wypadków na drogach. Padnięte w kolizjach drogowych lisy nie powodują załamania się ich populacji. Gatunek ten bardzo dobrze się rozwija i takie ubytki nie wpływają znacząco na ich liczebność. Brak każdego zająca jest jednak bardziej odczuwany. Jeżeli jest to kocica, można śmiało powiedzieć, że wraz z jej śmiercią ubywa przynajmniej kilka młodych zajęcy.

 

 droga5   Jak jednak wynika z obserwacji w okresie letnim najwięcej kolizji występuje z rogaczami. Spowodowane jest to okresem rui tych zwierząt właśnie w okresie lata, od połowy lipca do połowy sierpnia. Każdy myśliwy dobrze wie, jak w tym okresie zachowują się kozły. Dosłownie dostają "gorączki" w poszukiwaniu rujnej kozy. W tym czasie stają się bardzo nieostrożne a w pogoni za grzejną kozą nie reagują na zagrożenia jakimi są m. in. samochody na drogach. Hormony płciowe powodują, że rogacze stają się nieostrożne i kiedy tylko wyczują rujną kozę, biegną do niej (lub za nią). Po jej pokryciu następuje krótki odpoczynek i kolejna pogoń za kolejną kozą.

 

   Osoby dobrze znające biologię i zachowanie saren w okresie rui mają świadomość, jak nieobliczalne w tym okresie są rogacze. Jednak zdecydowana większość kierowców nie ma pojęcia, że stojący niedaleko drogi rogacz, może w każdej chwili przebiec przez drogę. Jeżeli na polach są jeszcze zboża lub łany kukurydzy, to praktycznie nie ma szans na szybką reakcję kierowcy.

   
   Aby więc uniknąć tak licznych kolizji, zadbać o bezpieczeństwo kierujących, ale i dziko żyjących saren, należy uświadamiać kierowcom itłumaczyć co ich może czekać na drogach. Jako myśliwi doskonale znający zachowania rogaczy w okresie ruidroga6uświadamiajmy innych kierowców i przestrzegajmy ich przed takimi sytuacjami. To my wkroczyliśmy w świat zwierząt budując drogi w miejscach ich bytowania. Zadbajmy , aby ta współegzystencja była jak najbezpieczniejsza, głównie dla zwierząt, które w kolizjach z samochodami nie mają żadnych szans. Jeżeli mamy w samochodzie cb radio, uprzedzajmy innych kierowców o takich możliwościach. Nawet jeżeli droga jest sucha i prosta, przekażmy w eter informację, że widzieliśmy ciekawie zachowujące się sarny. Może ktoś zwolni i w ten sposób uchronimy zwierzynę, a może i nawet ludzkie życie. Rozmawiajmy ze znajomymi, którzy dużo podróżują w okresie letnim. Wyjaśniajmy im zachowanie zwierząt, piszmy o tym na różnych forach, portalach społecznościowych itp. Ta informacja pomoże uchronić zwierzynę a często także i ludzi. 

 

   Trzeba też sobie uświadomić, że sarna jest zwierzęciem bardzo przywiązanym do swojego terytorium i nawet jeśli się oddala, to z pewnością powróci do miejsca bytowania, a jeżeli zostanie odstrzelona lub zginie w inny sposób, to jej terytorium szybko zostaje zajęte przez młode poszukujące własnego miejsca bytowania. Dlatego tam gdzie zdarzają się kolizje ze zwierzętami, a w szczególności z sarnami, można mieć prawie pewność, że w kolejnym roku sytuacja się powtórzy ponieważ dana droga przebiega przez miejsce bytowania zwierzyny i przecina jej naturalne szlaki migrowania i przemieszczania się w granicach własnych terytoriów. Wpływ na kolizje ma też intensywność ruchu kołowego. W przypadku małego nasilenia ruchu, zwierzyna nie przyzwyczai się do ruchu kołowego i nie wyrobi w sobie naturalnego odruchu ucieczki od drogi publicznej. Wraz ze wzrostem natężenia ruchu będzie rosła ilość kolizji, ale do pewnego stopnia. Przy zbyt dużym, całodobowym ruchu samochodów droga może stać się sztuczną barierą nie do przebycia przez zwierzynę i po pewnym czasie zwierzyna przyzwyczai się, że droga jest miejscem do którego nie warto się zbliżać, nie mówiąc już o jej przekraczaniu. Jednak tam, gdzie zdarzają się kolizje a ruch samochodów nie jest zbyt intensywny, można spodziewać się kolejnych takich zdarzeń. Dzierżawcy obwodów powinni w takiej sytuacji występować do zarządców dróg o ustawienie odpowiednich znaków drogowych, nie tylko na terenach leśnych, ale przynajmniej okresowo (w okresie rui) również na pozostałych drogach. 

PG

 


 

 

Zachęcam do nadsyłania własnych spostrzeżeń oraz informacji o kolizjach na naszych drogach. Brak odpowiedniego materiału statystycznego utrudnia dokładną analizę oraz przejrzyste przedstawienie tematu. Może jednak przykłady kolizji ze zwierzętami publikowane m. in. w Poradniku Łowieckim pozwolą zastanowić się kierowcom nad tym, co może ich spotkać na drogach.

 

Daj się odnaleźć

Wspomnienia z kniei

Ankiety łowieckie

Pogotowie postrzał.

TOP